Przejdź do głównej zawartości

Wstęp: to czym się tak naprawdę zajmujesz?


Odkąd pamiętam, zawsze myślałam, że moja praca nie będzie związana z bankowością, nie będę zajmować się finansami, a co najważniejsze, nigdy nie wyjadę ze swojego rodzinnego miasta. 
Oczywiście stało się inaczej. O ironio losu. Ale to nie tak, żebym tego żałowała. Wręcz przeciwnie, bardzo lubię swoją pracę, kiedy inni doceniają to co robię i już tak nie tęsknię za swoimi rodzinnymi stronami jak kiedyś. Pewnie dlatego, że mam tu swoją rodzinę.
Wracając do pracy, bo na tym właśnie chciałabym się skupić na moim blogu, któremu spontanicznie nadałam tytuł "w dżungli biznesu", chciałabym się z Wami tutaj dzielić moimi spostrzeżeniami nt. zachowań ludzkich w biznesie, kultury pracy, nawiązać do sposobu pracy oraz tego co jest w tym zabawne. Myślę, że każdy z Was odnajdzie podobieństwa u siebie, a może wręcz przeciwnie, pokaże nowe oblicze biznesu, inni natomiast podzielą się swoimi nowymi doświadczeniami. Zapraszam do komentowania.

"To czym się tak naprawdę zajmujesz?" To pytanie zadała mi kiedyś moja mama, którą zapytała o to koleżanka i ona w sumie nie wiedziała co jej odpowiedzieć. A pamiętam jak jej tłumaczyłam tysiące razy o co chodzi w moim zawodzie. To bardzo zabawne, przynajmniej z mojego punktu widzenia, gdyż mama od czasu do czasu zadaje to samo pytanie jak jakąś mantrę. Poszłam więc na skróty i powiedziałam, że pracuję w biurze i zajmuję się finansami projektów, bez wdawania się już w szczegóły. Póki co nie pyta:)

Ale żeby było jasne, od "x" lat zajmuję się wsparciem Kierowników Projektów. Kto wie czym jest Biuro Zarządzania  Projektami?  
Dla niewtajemniczonych, osoba z takiego biura zajmuje się przygotowywaniem ....o matko i zgrozo..... w sumie można powiedzieć, przeróżnych rzeczy np. prezentacji, notatek ze spotkań, prowadzeniem repozytorium projektowego, monitorowanie projektu, ogólnie wspieranie Kierownika Projektu we wszystkich obszarach działania/ zarządzania projektami.
Bardzo to lubię i czuję się w tym jak przysłowiowa ryba w wodzie. 
Lubię czuć się potrzebna, ale nie wykorzystywana, lubię dostawać nowe wyzwania, ale nie zasadzie, że robię to za kogoś.
Co najważniejsze potrzebuję też, aby osoba którą wspieram doceniała moją pracę i mówiła mi to.
Jeżeli komuś się nie podoba moja praca dobrze, aby mówiła co konkretnie jej nie pasuje. Może się okazać, że po prostu nie mam pewnych umiejętności, tudzież kompetencji.
Najczęściej krytykują mnie osoby, bo okazuje się, że muszą coś przeze mnie zrobić, czyt. pracować.
No cóż, do tego zdążyłam się już przyzwyczaić.
Pamiętam, że początek był hmmmm...przerażający. Ciągle plączące się w mojej głowie pytanie "ale, co jak ku... właściwie mam robić?". heheh....ale obawy i przerażenie szybko minęły. Jeśli chodzi o Zarządzanie Biurem Projektów to teraz niektórzy uciekają mi z drogi jak mnie widzą, niektórzy nie odbierają telefonów, niektórzy totalnie mnie zlewają i nie reagują na moje prośby na wykonanie określonej czynności. Ale to wątek na osobny post.
Są i tacy (ich też opiszę w osobnym poście) którym się chce, którzy uważają moją pracę za wartościową, a czasami nawet mi coś podpowiedzą i z tymi uwielbiam pracować najbardziej.

Od dawien dawna chciałam napisać tego bloga, ale dopiero dziś leżąc chora w łóżku i oglądając francuski dramat, komedię "Wśród chwastów" natchnęło mnie,  że nie warto czekać i zrobię to dziś. Zapraszam do czytania i komentowania.

Komentarze