Przejdź do głównej zawartości

Epizod 3: optymizm mimo wszystko

Praca umysłowa sprawia, że robię się szczuplejsza. Hehehhehe....ostatnio szukając informacji na temat pewnej choroby znalazłam stronę na której było napisane, że moja grupa krwi ma takie właściwości, ale działa to tylko w połączeniu z aktywnością fizyczną:) Chyba czas się sprężyć. Ale joga powinna wystarczyć:P

Fajnie jest się czymś wykazać w pracy, coś wymyślić, wprowadzić coś co ułatwi innym pracę i przepływ wiedzy. Nie zawsze mi to wychodzi i nie zawsze mam pomysł, ale jak już się na coś uprę to zrobię, a i skorzystam z dobrych i wartościowych podpowiedzi.
Swego czasu dostałam zadanie stworzenia miejsca do wspólnej wymiany informacji w naszym dziale. Poszło ok, nawet powiedziałabym bardzo ok. Pochwały za to nie było, tylko komentarz typu "super".
Innym razem dostałam zadanie przygotowania materiałów, prezentacji na zebranie. Dla jednych było bez zarzutu, dla innych okazało się niedopracowane. Wszystko byłoby ok, gdybym wiedziała dlaczego, zabrakło tego elementu, na którego wytłumaczenie ktoś do tej chwili nie znalazł czasu.
To jest najbardziej frustrujące w tym wszystkim, bo takich sytuacji miałam już wiele, za każdym razem to nie spełniało oczekiwań tylko tej jednej konkretnej osobyA szczytem wszystkiego było poprawianie tego przy mnie, co kończyło się najczęściej stworzeniem całkiem czegoś nowego.
Czy uważacie, że tak powinno było się odbyć? Tak, przyjmując że gonił czas i prezentacja była na wczoraj. Usprawiedliwione. W innym przypadku powinno to wyglądać całkiem inaczej tzn. należałoby wskazać co zostało zrobione nieprawidłowo. Chyba najbardziej boli to, że tak naprawdę, moje wyobrażenie o wizualizacji prezentowanych treści nie zbiegło się z wyobrażeniem doświadczonego pracownika. Pytanie czy faktycznie moje było gorsze? Who knows? Jednym słowem "życie".
Jedyne czego mnie to nauczyło, to że nie powinnam przygotowywać prezentacji i powiem Wam, że czasami naprawdę nie mam na to ochoty. Na samą myśl o tym chcę po prostu wyjść z biura i nie wracać.

Jednakże dziś Wam powiem tak, a jutro może się wszystko zmienić. 
Stwierdziłam, że nie ma sensu brać tak tego do siebie. 
Porównałam obie wersje prezentacji i tak naprawdę różniły się niewielkimi szczegółami. Hmmmmm....tylko po co robienie tej szopki i kasowanie całego materiału przy mnie?  No cóż.
Ja już wiem, że nie muszę się tak bardzo tym przejmować i nikt kto jest w podobnej sytuacji nie powinien. Najważniejsze to robić swoje i nie dać się "zdusić". Więcej optymizmu i wiary w swoje możliwości.





Komentarze