Temat pracy zdalnej wraca jak bumerang. Szczególnie nabrał na sile w czasie epidemii koronawirusa.
Jakie jest moje doświadczenie w tym temacie? A no całkiem spore. Po pierwsze w mojej pierwszej pracy miałam okazję mieć home office raz w tygodniu, potem dwa razy w tygodniu. W kolejnej pracy miałam już z tym duże trudności, ale to bardziej było spowodowane niechęcią pracodawcy, który preferował pracę w biurze.
I powiem tak, to czy ta praca się sprawdzi zależy od niewielu czynników.
1. Najważniejsze to nastawienie pracodawcy, a dokładniej chodzi brak zaufania. Komuś gdzieś dzwoni w uszach „ Kontrola najwyższą formą zaufania”? Jeżeli pracodawca ogranicza home office tylko do wybranych pracowników i też kontrolując ich na każdym etapie, co oznacza brak zaufania do ich pracy, a także gdy tego zaufania nie ma do pozostałych pracowników którzy mogliby od czasu do czasu również wykonywać taką pracę to myślę, że praca zdalna staje się dla wszystkich męcząca i każdemu po jakimś czasie się jej odechciewa. Pracownik po prostu za jakiś czas będzie wolał w takiej sytuacji przychodzić do biura.
2. Kolejna istotna rzecz to przede wszystkim charakter człowieka . Nie każdemu odpowiada taki styl pracy. I to jest bezdyskusyjne. Są tacy którzy uważają, że lepiej dopilnują wszystkiego będąc na miejscu, w biurze, a przy okazji porozmawiają z kolegami z pracy.
Oczywiście zakładam przy tym, że pracownik ma do dyspozycji odpowiedni sprzęt i narzędzia, który zapewnia mu pracodawca.
Moim zdaniem skoro już pracodawcy decydują się na wprowadzenie pracy zdalnej w swojej firmie powinni przede wszystkim umieć ufać ludziom, nie weryfikować na każdym kroku ich pracy, a to wcale nie jest trudne, np. nie zasypywać i nie dopytywać co chwilę czy praca jest zrobiona, przecież tego nikt nie robi gdy pracownik jest w biurze:).
Brak zaufania to ciągła kontrola i męczarnia dla obu stron. Jeżeli brakuje zaufania, lepiej po prostu nie wprowadzać home office.
Co jeszcze? Można ograniczyć pracę zdalną tylko do określonych stanowisk. Jednym pozwolić na stałą pracę zdalną, a tylko od czasu do czasu zrobić spotkanie żeby móc „poznać bliżej pracownika”:), a innym zaproponować home office 1-3 dni w tygodniu. Należy jednak pamiętać przy tym, aby nie zmuszać nikogo do tego stylu pracy, dla niektórych przyjście do biura to najbardziej efektywny czas pracy.
Z kolei pracownicy którzy nie czują potrzeby stałego przyjazdu do biura warto nie zabraniać im takiego stylu pracy, szczególnie jeśli pracownik faktycznie może wykonać obowiązki zdalnie a oszczędzi mu to czas dojazdu do biura, a to z kolei wpłynie na czas spędzony z rodziną, a także pozwoli załatwić potrzebne i istotne sprawy w życiu. Tacy pracownicy naprawdę potrafią efektywnie pracować, i nie trzeba podcinać im skrzydeł. A co jeśli pracownik nie będzie wykonywał swojej pracy w domu? Pracodawco? Naprawdę myślisz że nie zauważysz tego? Myślę, że to jest szybko do wychwycenia.
Odnoszę wrażenie, że niestety największym problemem będzie brak zaufania u pracodawcy, bo jeśli chodzi o ludzi to każdy wie jaki ma charakter i zna siebie na tyle dobrze, że szybko zweryfikuje czy ten styl pracy jest w ich zasięgu i mu odpowiada.
A jeśli chodzi o efektywność pracy pracowników na home office będzie i jest to łatwo weryfikowalne.


Komentarze
Prześlij komentarz
Treści niedozwolone i niezwiązane z przesłaniem bloga będą usuwane.