Przejdź do głównej zawartości

Epizod 10: Gdy już sobie ułożysz puzzle, które się rozsypały

Po długim kryzysie w pracy ( a trwał blisko 2 lata) przyszedł w końcu ten upragniony moment, kiedy wszystko układa się jak powinno. Dość już zadawania sobie ciągłych pytań: po co ja to robię? Czego robię to tak a nie inaczej? Dlaczego ci wszyscy ludzie są tacy męczący?
Teraz jest czas na budowanie swojego królestwa, miejsca pracy do którego wracam co dzień z radością, gdzie każde zadanie jest ciekawym wyzwaniem, gdzie nie boję się angażowania w żadną pracę i ... tylko popijam kubek ciepłej herbaty, podjadając przy tym moje ulubione żelki i marzę, aby na chwilę wyrwać się w ukochane góry.



Nie, to nie znaczy, że uwolniłam się w stu procentach od tych toksycznych zachowań ludzi z którymi codziennie współpracuję, od głupich komentarzy na temat sensu wykonywanej pracy, od lenistwa ludzi i ich „niechciejstwa” do współpracy.

Ja w końcu ułożyłam sobie to, dostosowałam się, i dzięki temu pracuję i jestem zadowolona. O to właśnie chodziło, abym ja była zadowolona, a nie inni. Zdałam sobie sprawę, że przez ten cały czas starałam się zadowolić innych, a to był wielki błąd. Wiem jak to brzmi, ale robiłam to zupełnie nieświadomie. Dopiero teraz kiedy przeanalizowałam swoją dotychczasową karierę uświadomiłam sobie, że to było złe. Marnowałam czas i swoje zdrowie na coś idiotycznego, pokazanie się z jak najlepszej strony, a wystarczyło odpuścić i dać pracy realizować się swoim biegiem, tempem itd.
W poukładaniu tego wszystkiego na pewno pomogła mi książka Reginy Brett „Bóg zawsze znajdzie ci pracę”, jeżeli masz wątpliwości, wahasz się, nie widzisz już sensu swojej pracy koniecznie ją przeczytaj :)



Jak widać droga poprzez ciągłe analizowanie, rozmyślanie, walkę z wiatrakami nie była właściwa. To zabawne, że rozwiązanie na mój wewnętrzny kryzys, wypalenie było we mnie samej i wystarczyło tylko czasu, aby dojrzeć do tego. Jak zdarta płyta słyszę powtarzane samej sobie od tylu lat słowa:  „To praca powinna sprawiać ci radość” i stałe pytanie jak to zrobić? 
Tyle prób, tyle przemyśleń, tyle czasu poświęconego na szukanie szczęścia w pracy, tyle prób uszczęśliwiania siebie na siłę. Hehe... z czystym sumieniem powiem wam, nie bójcie się szukać własnego szczęścia. Jeśli to przyniesie wam ulgę w życiu i sprawi, że wasze samopoczucie się poprawi....PO PROSTU TO ZRÓBCIE!!! To nic nie kosztuje.
To ciekawe że czasami wystarczy jedynie:

1. Myśleć tylko i wyłącznie pozytywnie (jak czuję, że ogarnia mnie przerażenie to powtarzam sobie  że jestem zajebista i wszystko się samo ułoży)
2. Zapomnieć i nie przywoływać negatywnych uczuć
3. Skupić się na własnych potrzebach i pragnieniach
4. Po pracy skupić się na swojej pasji, poświęcić czas rodzinie
5. Pójść na spacer
6. Zapomnieć w domu o pracy
7. W pracy skupić się na swoich obowiązkach i wykonywać je najlepiej jak się potrafi
8. ...tyle

A jaka jest z tego korzyść dla nas? Oooo jest ich wiele. Przede wszystkim osiągnęłam wewnętrzny spokój, którego tak bardzo mi brakowało. Jestem kreatywna, nie nastawiam się negatywnie do nowych wyzwań. Nie boję się, czasami ryzykuję. Ale najważniejsze, jestem szczęśliwa.

Komentarze